Ale o co chodzi?
Miałem kiedyś stronę, która też nazywała się Popkultura. Ale w pewnym momencie odechciało mi się pisać na popkulturalne tematy i strona zakończyła żywot. Ktoś ją sobie później przejął, zaparkował i kosi pewnie dziś dolary. Trochę czasu minęło i znowu startuje ze stroną o popkulturze. Tak już mam, że bez (przede wszystkim) muzyki żyć nie potrafię. Z resztą przynależność do Akademii Fonograficznej zobowiązuje.
Na stronie będę umieszczał swoje przemyślenia na temat szołbizu, raczej krytyczne, ale to chyba nikogo nie dziwi.
Przyznam szczerze, że bardzo się cieszę z tej witryny. Będę pisał to na co mm ochotę nie dbając zupełnie ani o potencjalnych czytelników, ani tym bardziej o pozycję w Google czy innej wyszukiwarce. Może mnie nawet Google zbanować, wisi mi to mniej więcej tak jak pewnym gwiazdkom nagrania dobrej piosenki. Inna sprawa, że do nagrania dobrego utworu coś trzeba umieć, wygranie castingu nie oznacza że ktoś ma jakikolwiek talent.
OK, pierwszy post popełniony, niebawem czas na następne. Albo nie.