Archive for July, 2008

Dziennikarstwo muzyczne

Tuesday, July 22nd, 2008

Na jednej z grup na Goldenline znalazłem dyskusję o dziennikarstwie muzycznym. Zdecydowanie wpisuje się w klimat tego co sam myślę. Choć nie tylko o dziennikarstwie muzycznym, ale o całym szołbizie.

Z szołbizem pożegnałem się ładnych parę lat temu. Nie było żadnej rewolucji, trzaskania drzwiami czy niszczenia płyt. Muzyka połączyła się z Internetem, z czasem muzyki było coraz mniej, aż został sam Internet. Nie oznacza to jednak, że przestałem słuchać pięknych dźwięków. Wręcz przeciwnie, słucham i to może nawet więcej niż w czasach kiedy muzyką zajmowałem się zawodowo. Choć już wtedy muzyka wypełniała mi niemal cały czas.

Przyznam szczerze, że cieszę się że jestem daleko od szołbizu. Jakoś nie wyobrażam sobie siebie samego promującego setną nędzną kopię Madonny. Tak jak i recenzowania płyt. Poznałem szołbiz od wewnątrz i wystarczy. Potraktowałem to jako doświadcznie, wyciągnąłem wnioski i jest ok. Wracać do tego nie zamierzam.

Swoją drogą to nawet współczuje tym, którzy dziś tkwią w tej branży. Zarówno tym w wytwórniach jak i tym w redakcjach. Popatrzmy na OLIS. Pierwsze i drugie miejsce - składanki. 5,6 i7 - składanki. 9, 11 i 12 - też składanki. (Czy przeciętny słuchacz nie jest w stanie wysłuchać całej płyty jednego wykonawcy? Za trudne?)

Kupienie takiej płyty jest aktem tak wysublimowanym jak kupienie kilograma pasztetowej.

- Dzień dobry, proszę 20 dkg kaszanki, 10 dkg pasztetu i tą składankę z różową okładką.

A co ma biedny dziennikarz na ten temat napisać?

Oto premierę miała 69 składanka z serii Top Disco Summer Hits For You - 2008 edition. Na płycie znalazło się 15 tanecznych utworów, które umilą spotkanie z dziewczyna/chłopakiem i rozgrzeją każdą imprezę. Ble, ble, ble…

Jakiekolwiek przygotowanie merytoryczne - zarówno w przypadku promotorów jak i dziennikarzy - nie ma najmniejszego znaczenia. Bo i po co?

Na szczęście jest Internet. Jeśli komuś zależy na wartościowej muzyce i rzetelnych recenzjach to znajdzie. Dobrej muzyki nie brakuje. Choć jej twórcy raczej nie trafiają na playlisty. Może to i lepiej…

Na koniec element misyjno-edukacyjny i test jednocześnie. Czy jesteś w stanie skupić się na jednym utworze, który trwa blisko 9 minut?

King Crimson - Epitaph

Joy Division - Love will tear us apart

Monday, July 21st, 2008

Z pewnością nie raz i nie dwa popełnię tekst o jakimś muzycznym nieszczęściu, które karierę zawdzięcza nie talentowi tylko stałej obecności na łamach brukowców i wywołanym skandalom. Taki tekst będzie zawierał słowa kluczowe, namiętnie wpisywane w Google przez pryszczatych małolatów lub inne emo. Oczywiście nie znajdą tu nic co mogłoby ich zainteresować, ale z drugiej strony może klikną jeden raz więcej niż planowali. I trafią np. na teledysk jednej z formacji które szczerze polecam. Taki mały element misyjny na Popkulturze. Oczywiście żartuje, bo wątpię by fani plastikowo-pudelkowych gwiazdek byli w stanie skoncetrować się np. na Joy Division. Za trudne, za smutne, w radio nie grają, etc.

Są natomiast utwory, które warto znać i pamiętać. Jak np. “Love will tear us apart” wspomnianego Joy Division. Piękna pieśń zespołu którego niestety juz nie ma. Niestety wokalista formacji Ian Curtis postanowił przedwcześnie udać się do krainy wiecznych łowów. Na to co zrobili później jego koledzy z zespołu lepiej spuścić zasłonę milczenia.

Zanim zaczniemy słuchać przestroga dla zabłąkanych emo. Nie słuchajcie tego. Dla własnego dobra.

No to jazda, Ian Curtis i koledzy czyli Joy Division i prawdopodobnie najbardziej znany ich utwór “Love will tear us apart”

Ale o co chodzi?

Monday, July 21st, 2008

Miałem kiedyś stronę, która też nazywała się Popkultura. Ale w pewnym momencie odechciało mi się pisać na popkulturalne tematy i strona zakończyła żywot. Ktoś ją sobie później przejął, zaparkował i kosi pewnie dziś dolary. Trochę czasu minęło i znowu startuje ze stroną o popkulturze. Tak już mam, że bez (przede wszystkim) muzyki żyć nie potrafię. Z resztą przynależność do Akademii Fonograficznej zobowiązuje.

Na stronie będę umieszczał swoje przemyślenia na temat szołbizu, raczej krytyczne, ale to chyba nikogo nie dziwi.

Przyznam szczerze, że bardzo się cieszę z tej witryny. Będę pisał to na co mm ochotę nie dbając zupełnie ani o potencjalnych czytelników, ani tym bardziej o pozycję w Google czy innej wyszukiwarce. Może mnie nawet Google zbanować, wisi mi to mniej więcej tak jak pewnym gwiazdkom nagrania dobrej piosenki. Inna sprawa, że do nagrania dobrego utworu coś trzeba umieć, wygranie castingu nie oznacza że ktoś ma jakikolwiek talent.

OK, pierwszy post popełniony, niebawem czas na następne. Albo nie.